płytko pod powiekami
na falującej powierzchni rzeczywistości
dryfują sny
o poranku staję niepewnie na progu jawy
i prowizorycznie oddzielam światy czarną linią
na nic puste gesty
sny i tak przeciekną
oblepią palisadę rzęs
zasnują spojrzenie oniryczną mgiełką
a u schyłku dnia miękko zamażą ostatnie kontury realności
znów zamieszkam w aberracjach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz