sobota, 20 czerwca 2009
*
Na skraju morza majaczą cienie wilków. Wyłaniają się z przeszłości, z dzikich ostępów pragnień i możliwości. Usiłuję je zatrzymać, ale im bardziej próbuję, tym szybciej się rozmywają. Od początku wiem, że to nie jest właściwa metoda.
Zamknij oczy i zatop się w fakturze piasku.
Zamień oddech w morską bryzę, by później poczuć jedność ze sztormem.
Pozwól ramionom
ogarnąć kolor nieba łamiący się na nieustalonej powierzchni fal.
Poczuj w ustach potłuczone kawałki wszystkich odbitych barw.
Zliż sól z warg tak, by nie poranić języka o krystaliczną czystość.
A gdy skończysz i będziesz gotowa, cieniste futra otrą się o nagą skórę.
Nie otwieraj oczu i nie odczuwaj strachu.
Otwórz się i zaufaj.
Cienie przenikną do arterii i zagnieżdżą się w zakończeniach czerwonych paznokci.
Instynkt błyśnie drapieżnością w uśmiechu,
iskrą rozjarzy zwężoną źrenicę otoczoną zielenią.
Wtedy to będziesz ty.
Wtedy to będę ja. Scalona i pełna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz