zabija mnie regularność
zatruwają lepkie krople rutyny na wargach
zlizywane każdego dnia tym samym ruchem języka
wieszam się na pętli pór roku
mocowanej do coraz wyższych gałęzi drzewa życia
podcinam żyły przywitaniami i pożegnaniami
machinalnie wypluwanymi z suchych ust
wskazówki zegara były pierwowzorem gilotyny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz