drę
drapię
drążę
żeby dotrzeć do prawdy
zdzieram wszystkie warstwy bólu
rozgrzebuję żywe tkanki
delikatnie
by nie przeoczyć najważniejszego
a gdy nie znajduję niczego poza krwią i rozczarowaniem
na ściennej mapie czerwienią zaznaczam kolejny punkt
znalazłam kiedyś przestrzeń niekończących się korytarzy
o tak sprytnie zwiniętych wymiarach wyobraźni
że choć nieskończona
mieści się skorupce czaszki
mam gdzie robić notatki
mogę szukać dalej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz