dotknęła mnie pustka wszechświata dłonią chłodną od obojętności
cięła warkoczem bezkresności po nagich łydkach
i zachwiała pewnością istnienia
oddechem próżni połaskotała po karku
aż wokół kręgosłupa owinął się wężowo dreszcz niepokoju
istota kosmosu o opalizujących oczach wgryzła się w szpik
i wysysa każdą kroplę energii, która mogłaby mnie wznieść
ponad podstawowy stan czystej potencji
zioniesz, pustko
po tylu latach masz nieświeży oddech
nie możesz dłużej kąsać
straciłaś wszystkie zęby staruszko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz