zamykam oczy i szperam w zagięciach rzeczywistości
w wymiarach nierealności
niecierpliwymi palcami penetruję zakamarki codzienności
szpary zwyczajności
ustalam w ich obrębie granice możliwości
kresy przydatności
zanurzam język w zagłębieniach samotności
i upijam myśli każdym łykiem wina
i upijam wino każdym łykiem myśli
i spijam każdy łyk towarzystwa
by później łatwiej się wyrzygać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz