piątek, 11 września 2009
miękkość zaśnięć i przebudzeń
myśli opadają łagodnie
wtulaja twarz w zagłębienie poduszki
dłoń poranka delikatnie bada kształt zmęczenia
opuszkiem nanosi senność na krawędzie powiek
zamazuje ukradkowe spojrzenia świadomości
dzień zawieszony nad horyzontem zdarzeń
nieostrym blaskiem wygładza łuki ciała
zostawia odrobinę światła w każdym wgłębieniu
nawet w kąciku ust, w dołeczku za uchem
ciepło leniwie rozlewa się pod skórą
spływa wzdłuż szyi pomiędzy obojczyki
wypełnia aż po koniuszki palców
zapadam się
coraz głębiej
w miękki puch
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz