wtorek, 1 września 2009
[ X ]
Otaczają mnie cudze obrazy płonących korytarzy. Dłonią gładzę ich wzburzone niepokojem ogniste ściany. Uspokajam i krystalicznym szeptem wyciszam niecierpliwe pomruki. Przyciszony głos jest ciepły i intymny, ale dziś wyjątkowo pojawia się czystość brzmienia porównywalna z górskim potokiem. Taki wydźwięk może nadać tylko pewność granicząca z wszechwiedzą.
Wtapiam się we własną emocjonalną plastyczność. Jeśli dotknę stopą asfaltu, przywrócę jego pierwotną, gorącą płynność i zostawię ślad.
Jaki?
Nie wiem, co daje suma elementów diagonalnych mojej osobowości. To już przesada. Diagonalizuję jestestwo wciśnięte w ramki skomplikowanych macierzy.
(echo w tle pyta czy nie wstyd mi za ilość zer.)
Delikatnie kręcę głową, by rozmyć treść niesioną przez ten szum.
Skończ z głupotami.
Po prostu wypełnij sobą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz